Menu Zamknij

Jak większość z nas pamięta w marcu 2013 roku doszło w Rembertowie do ogromnego nieszczęścia. Jeden z mieszkańców kamienicy przy ul. Dziewosłęby 5 znany z manii zbierania i składowania w swoim mieszkaniu wszelkiego rodzaju śmieci a do tego pijącego denaturat zamiast herbaty w swym mieszkaniu na poddaszu zaprószył ogień. W wyniku tego większość z wiekowego budynku uległa spaleniu a kilka rodzin zostało pozbawionych dachu nad głową. Ogień to ogromny żywioł. Jednak nie jedyny, który zazwyczaj towarzyszy pożarom. Jedna z rodzin przeżywa rodzinny dramat

Pożar rujnujący życie

Kiedy gasi się górne piętra to woda staje się żywiołem dla wszystkiego co znajduje się na dole. Od godziny 21. do 4. rano cztery zastępy straży pożarnej lały wodę. Zalane zostało wszystko a woda w piwnicy stoi do tej pory. Budynek jest w tragicznym stanie, stropy pozapadane, smród pleśni. Z pożaru uratować udało się tylko to, co akurat było pod ręką. Do budynku nie można wchodzić bo grozi zawaleniem. Te rodziny, którym ogień strawił dorobek życia otrzymały już mieszkania w innych rembertowskich kamienicach. Jednak nie wszystkie rodziny miały tyle szczęścia w tym nieszczęściu.

Brak mieszkania zapoasowego. rodzinny dramat trwa…

Tak właśnie było w przypadku Państwa Ewy i Andrzeja Mizero, których mieszkanie znajdowało się na parterze. Otrzymali oni od Dzielnicy mieszkanie zastępcze na okres trzech miesięcy po czym udało się ten okres wydłużyć do pięciu. Gdy jednak minęło pięć miesięcy przyszedł czas na opuszczenie mieszkania. Bez powodzenia starali się uzyskać zgodę na pozostanie w mieszkaniu zastępczym. Dochód rodziny nieznacznie przekroczył próg, który pozwala na przydział mieszkania i procedury w takich przypadkach okazały się nieugięte. Wieloletni mieszkańcy Rembertowa, którzy mieszkanie kwaterunkowe w kamienicy przy ul. Dziewosłęby otrzymali 26 lat temu od miasta teraz zostali pozostawieni sami sobie.

Sąsiedźka pomoc

Rodzinny dramat

W całej tej sytuacji pomocną dłoń otrzymali od dalszej rodziny, która udostępniła im małą, starą przyczepę kempingową w której mieszkają do tej pory. Bez prądu, z wodą od sąsiada i turystyczną butlą gazową. Kiedy Państwo Ewa i Andrzej zapraszają mnie do środka jestem w szoku, że ludzie mogą mieszkać w takich warunkach i urzędnicy nic z tym problemem nie są w stanie zrobić. Zrozpaczeni ludzie ze łzami w oczach opowiadają jak wygląda ich Rodzinny Dramat i o tym jak przez ponad rok czasu nie udało im się wywalczyć w ratuszu mieszkania.

Sympatia to za malo

Oboje pracują od kilkunastu lat w Przedszkolu Nr 243 przy ul. Kordiana i od pierwszych dni aż po dziś cieszą się ogromną sympatią innych pracowników i rodziców kilku pokoleń dzieci, które do tego przedszkola przez te wszystkie lata uczęszczały. To oni ratowali Państwa Mizero rzeczami pierwszej potrzeby, kołdrami czy jedzeniem gdy tych w jednej chwili zły los pozbawił dorobku całego życia. Gdyby nie praca byłoby ciężko – opowiada Pani Ewa. Nie chce mi się wracać do domu. Trudno się jednak dziwić, kiedy wszystkim co się ma jest pożyczona przyczepa kempingowa. Co z nami będzie, kiedy w lipcu rodzina będzie chciała jechać na wakacje i będzie trzeba oddać przyczepę? – zastanawia się Pan Andzrej.

To wszystko z boku wygląda bardzo smutno. Jak uczciwi ludzie od kilkudziesięciu lat mieszkający w Rembertowie są tak bezdusznie traktowani? Czy uda się zmienić tę patową w tej chwili sytuację i żarty Pana Andrzeja, że lato uda się przeżyć pod namiotem będą tylko czarnym humorem, który jednak się nie spełni? Co na to wszystko Ratusz? Czy dajemy przyzwolenie na takie traktowanie naszych sąsiadów?

rejestr+zlobkow+i+klubow+dzieciecych.htm

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *