Menu Zamknij

Mogiła żołnierzy węgierskich na poligonie

Jednym z wyjątkowych miejsc, na które możemy trafić na poligonie, jest mogiła żołnierzy węgierskich, z datą pochówku 1944. To dosyć tajemnicze miejsce. Tak ze względu na jej samotne posadowienie pośrodku poligonu, ale przede wszystkim na stan zachowania. Mogiła wygląda, jakby żołnierzy pochowano, nie 75 lat temu, lecz zaledwie kilka dni temu. Jest zadbana, pełna zniczy, a nad nią dumnie powiewa węgierska flaga. Wyjątkowy dowód pamięci i więzi między naszymi narodami

Mogiła
Grób3

Skąd Węgrzy?

Zacytuję obszerny fragment książki Marka Cieciury WYBRANE MIEJSCA PAMIĘCI ARMII KRAJOWEJ W WARSZAWIE I OKOLICACH.  Czynny udział Węgrów we wspólnej walce z Polakami Część węgierskich żołnierzy wycieńczonych walką na froncie wschodnim, nie mogąc się doczekać powrotu do ojczyzny, odwlekanego przez Niemców, zdecydowała się na walkę po stronie powstańców. Na przykład do Grupy „Kampinos” dołączyło aż kilkudziesięciu węgierskich ochotników. Większości przydzielono zadania pomocnicze, takie jak pełnienie służby wartowniczej i zdobywanie zaopatrzenia. Dowódcy polscy i węgierscy ustalili, że honwedzi przekażą Polakom trochę broni, co niosło ze sobą wielkie ryzyko. Złapanych na tym procederze Węgrów Niemcy gotowi byli traktować jak zdrajców i rozstrzeliwać. Taki los niestety spotkał kilku honwedów, spoczywających dziś na cmentarzach w Konstancinie i Podkowie Leśnej. Wśród węgierskich ochotników w powstańczych szeregach byli również Żydzi uwolnieni przez powstańców z Gęsiówki.

Kilku Węgrów walczyło też w szeregach 535. plutonu złożonego ze Słowaków.

Jeden z końcowych aktów węgierskiej pomocy miał miejsce 29 września pod Jaktorowem. Podczas wielkiej obławy niemieckiej (operacja „Sternschnuppe”) na żołnierzy Grupy „Kampinos”, która to jednostka ostatecznie została rozbita. W pobliżu stacjonowała węgierska jednostka huzarów z 1. Dywizji Kawalerii pod dowództwem rtm. Miklósa Bodócsyego. Węgrzy najpierw wzięli akowców do niewoli, opatrzyli rannych, nakarmili, po czym zwolnili, obdarowując na odchodnym żywnością oraz bronią i amunicj. Wskazali również najdogodniejsze drogi wyrwania się z pierścienia obławy. Wówczas też honwedzi stanowczo sprzeciwili się wydaniu Niemcom około 100 polskich partyzantów, ratując ich w ten sposób od pewnej śmierci.

Wycofanie oddziałów węgierskich z Polski

Nie było przypadkiem, że ostatecznie niemieckie dowództwo wojskowe wycofało formacje węgierskie z warszawskiego kordonu. 28 sierpnia 1944 roku rozpoczęło się przerzucanie na Węgry 12. i 23. Dywizji Rezerwowej, 19 września natomiast wyruszył transport z 1. Dywizją Kawalerii. We wrześniu wycofano z otaczającego Warszawę kordonu również 5. Dywizję Rezerwową. W ten sposób położono kres bezpośrednim węgiersko-polskim kontaktom wojskowym.

Do ostatnich zadań Węgrów przed powrotem do ojczyzny należało konwojowanie ludności cywilnej wypędzanej ze stolicy Polski.

Jednym z Węgrów, którzy uratowali co najmniej kilkuset warszawiaków, jest obchodzący właśnie setne urodziny István Elek, były żołnierz 4. Pułku Huzarów, który po wojnie zamieszkał w Polsce. Honwedzi nie tylko eskortowali cywilów, ale dzielili się  żywnością, lekami i środkami opatrunkowymi, chociaż sami nie mieli ich w nadmiarze. Po filtracji w obozie przejściowym w Pruszkowie wypędzeni mieszkańcy stolicy wywożeni byli m.in. na roboty przymusowe do Rzeszy, a także do obozów koncentracyjnych. Zdarzało się, że Węgrzy odczepiali wagony z wyruszających w nieznane transportów. W ten sposób wielu Polaków uniknęło strasznego losu więźniów obozów lub niewolniczej pracy w niemieckich fabrykach zbrojeniowych. Podczas wycofywania się z Polski formacje węgierskie przewiozły na Węgry ukrywających się wśród nich powstańców, zarówno żołnierzy Armii Krajowej, jak i cywilów, przebranych w węgierskie mundury.

Grób2
Rembertów Bezpośrednio pisze pisma

Mogiła żołnierzy węgierskich na poligonie - Podsumowanie

Obecność wojsk węgierskich w okolicach powstańczej Warszawy przyniosła wiele korzyści Polskiemu Państwu Podziemnemu i mieszkańcom okupowanej oraz walczącej stolicy. Jednym z nich był efekt psychologiczny: pobyt obcych żołnierzy przyjaźnie odnoszących się do autochtonów pozytywnie kontrastował z postępowaniem niemieckiego okupanta wobec Polaków. Węgierska pomoc materialna i moralna dla walczących z Niemcami Polaków musiała osiągnąć istotny wymiar. Skoro niemieckie dowództwo w pewnym momencie rozważało rozbrojenie i internowanie węgierskiego II Korpusu Rezerwowego. Niedoszła operacja antywęgierska otrzymała nawet kryptonim „Wirbel”. Jej elementem miało być aresztowanie dowództwa korpusu węgierskiego w razie próby przejścia na polską stronę, względnie puczu antyniemieckiego na Węgrzech. Niemcy nie ufali Węgrom do tego stopnia, że przestali się z nimi dzielić informacjami.

Faktycznie honwedzi ostrzegali Polaków przed planowanymi niemieckimi akcjami pacyfi kacyjnymi.

Ostatecznie Niemcy postanowili o odesłaniu Madziarów do domu, lękając się wybuchu walk niemiecko-węgierskich na samym zapleczu frontu. Dziś wielu Polaków kojarzy obecność Węgrów pod Warszawą podczas powstańczego zrywu stolicy wyłącznie z fi lmu Andrzeja Munka z 1957 roku pt. Eroica, z brawurową rolą Edwarda Dziewońskiego. Trzeba jednak wiedzieć, że honwedzi naprawdę stacjonowali pod „płonącą jak żagiew” Warszawą i tak jak to było przez stulecia wspólnej historii. Także i wtedy nie zawiedli w godzinie próby swoich polskich bratanków, niosąc pomoc żołnierzom podziemia i cywilom, pojedynczym osobom i całym oddziałom. Nie wahali się, tak jak pod Jaktorowem, kierować broni przeciwko barbarzyńcom w mundurach, stając w obronie zagrożonych, mimo groźby najsurowszych konsekwencji ze strony wątpliwych sojuszników Węgier. Nie pozostawali nigdy obojętni na poniewierkę i cierpienia bezbronnych cywilów, zwłaszcza kobiet i dzieci. Nawet już opuszczając Polskę, Węgrzy ubolewali nad jej losem. Wszystkim bohaterskim Węgrom, zwłaszcza honwedom gen. Beli Lengyela, za ich szacunek okazany Polsce i Polakom w obliczu rozgrywającej się na ich oczach tragedii Warszawy i jej mieszkańców. Winni jesteśmy nieprzemijającą wdzięczność i pamięć.

46513099_1469557273176994_5873745575488258048_n

Olo

1 Komentarz

  1. Mariusz

    Dobrze, że poruszacie takie tematy związane z historią Rembertowa. Jedna mała uwaga -> proponuję zmianę fontu na stronie – fajnie wygląda, ale jest niepraktyczny, bo szybko wzrok się męczy…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *