Menu Zamknij

Instytut do kogo kierować pisma?

Instytut

Nie będzie wygodnej trasy wylotowej za 370 mln zł, jeśli miasto nie dogada się z tajemniczym obiektem jakim jest Instytut Prymasa Wyszyńskiego przy ul. Marsa. A ten unika kontaktów. Nas odesłano z pytaniami do Częstochowy, a stamtąd aż do Watykanu. Instytut musi być wiec niezwykle ważnym obiektem. Na terenie Instytutu drogowcy zaplanowali wiadukt, w ziemię trzeba tu wbić jeden filar. Estakada ma służyć wracającym znad Zalewu Zegrzyńskiego oraz kierowcom, którzy przedzierają się do stolicy przez korki od strony Ząbek, Zielonki i Wołomina.W trakcie przygotowań do inwestycji okazało się, że nieruchomość którą posiada Instytut Prymasa Wyszyńskiego od 1989 r. jest zabytkowa. Już siódmy rok trwają starania o ustępstwa. Nikt nie chce rozbierać siedziby Instytutu. Pod wiadukt potrzebny jest tylko jej 580-metrowy skrawek ziemi. „Bez zabudowy, porośnięty drzewostanem nieprzedstawiającym większej wartości” – tak Zarząd Miejskich Inwestycji Drogowych napisał do Ministerstwa Kultury, zwracając się o wykreślenie terenu z rejestru zabytków. Odpowiedź była jednak odmowna. A wiaduktu przesunąć się nie da, bo obok znajduje się rezerwat leśny Kawęczyn.

Pomocnice nie pomogą

Instytut Prymasa Wyszyńskiego, który wcześniej nazywał się Instytutem Świeckim Pomocnic Maryi Jasnogórskiej Matki Kościoła, ma kilka placówek w Polsce. Prowadzi tzw. dzieła, czyli m.in. domy rekolekcyjne i pielgrzymkowe, a jego lekarka Helena Pyz zajmuje się trędowatymi w Indiach. „Przynależność do Instytutu jest objęta dyskrecją, wolną jednak od nadmiernego lęku” – czytamy na jego stronie internetowej.

Pokrzepiony tą informacją, dzwonię na ul. Marsa 61 i pytam o wiadukt. – Ja nie jestem upoważniona do rozmowy na ten temat. Trzeba zadzwonić do Częstochowy. Do widzenia! – słyszę.

Częstochowie telefon odbiera Agnieszka Kołodyńska. – W domu przy ul. Marsa żyje kilka kobiet świeckich. Przebywał tam prymas Wyszyński, jest kaplica, w której odprawiał msze święte – informuje. W sprawach współczesnych odsyła do odpowiedzialnej generalnej Stanisławy Grochowskiej, która stoi na czele Instytutu, ale jest akurat nieobecna. Czy więc mamy się kontaktować z kurią warszawsko-praską? Agnieszka Kołodyńska: – Instytut bardziej podlega Watykanowi.

Listów nie odbierają

Problemy w kontaktach z Instytutem mieli też urzędnicy. Pod koniec listopada ub.r. przedstawiciel Zarządu Miejskich Inwestycji Drogowych chciał zorganizować spotkanie w sprawie wiaduktu, ale dowiedział się, że „pełnomocnik Instytutu jest nieosiągalny”. Zaproszenie zostało więc wysłane listownie, ale „kurierowi odmówiono pokwitowania odbioru pisma”. Na początku grudnia niczego też nie wskórał wiceburmistrz Rembertowa Józef Melak. „Telefonicznie został poinformowany, że Instytut nie będzie prowadził rozmów z przedstawicielami m.st. Warszawy odnośnie nieruchomościobjętych ochroną konserwatorską” – czytamy w odpowiedzi na interpelację miejskiego radnego Pawła Lecha z PO.

Interweniował, gdy ujawniliśmy, że drogowcy dali za wygraną i szykują projekt zamienny bez wiaduktu: przejazd przez dwa skrzyżowania z sygnalizacją świetlną – Żołnierskiej z Marsa i Marsa z Chełmżyńską. Powstanie więc wąskie gardło. – Brak wiaduktu łączącego ulice Żołnierską i Marsa oznaczałby, że wcześniej niepotrzebnie wykupiono i rozebrano szereg domów, żeby zrobić dla niego miejsce – zauważa Michał Suliborski, radny PO z Pragi-Południe.

Kościelne znajomości

Wśród miejskich radnych Platformy panuje przekonanie, że konflikt może być rozwiązany już tylko na najwyższym szczeblu. Inaczej partii grozi blamaż, bo w tym roku wybory, a inwestycję obiecała prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz. – Byłoby dobrze, gdyby wykorzystała swoje znajomości w Kościele – podpowiada nasz rozmówca z klubu PO.

Tymczasem mały sukces zanotowali drogowcy: udało się spotkać z Instytutem Prymasa Wyszyńskiego! Według rzeczniczki ZMID Małgorzaty Gajewskiej dostali kilka warunków, które zamierzają spełnić. To m.in. przezroczyste ekrany akustyczne, wjazd na teren Instytutu bezpośrednio z przebudowanej ul. Marsa i ekspertyza techniczna jego siedziby. – Na razie nie było mowy o wysokości odszkodowania za potrzebną działkę. Tym zajmie się już wojewoda – mówi Małgorzata Gajewska. – Najpierw chodzi o to, żeby teren Instytutu przestał być zabytkiem. Takiej deklaracji wciąż jednak nie uzyskaliśmy.

źródło

http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34862,15262245,Koscielny_instytut_blokuje_budowe_kluczowego_wiaduktu.html?utm_source=facebook.com&utm_medium=SM&utm_campaign=FB_Gazeta_Warszawa

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *